Rozdział: 13
Mineło pół roku
od kiedy Naruto rozpoczął trening u Jirayi, przez ten czas chłopiec
zdołał opanować technike przywołania a także Rasengana, jako że
nie ma drużyny to nie dostaje żadnych misji, dostaje tylko jakieś
mało ciekawe zadania od Hokage, typu malowanie domu, czy koszenie
trawy. Ten dzień zapowiadał się również nudno, do czasu aż nie
przyszedł do jego mieszkania członek anbu.
-Naruto Uzumaki?
NU:Co jest?
-Trzecu Hokage cię
wzywa.
NU:Ciekawe co chcę
bym teraz zrobił ten starzec.
Naruto nie
zwłocznie udał się do gabinetu hokage, po zapukaniu i otrzymaniu
zaproszenia wszedł do środka.
NU:Co jest
staruszku, wzywałeś mnie?
HS:Mam dla ciebie
dobrą wiadomość, wyruszasz na swoją pierwszą misje
NU:Co naprawdę?
Słysząc tą
wiadomość w oczach blondyna pojawiły się iskry ekscytacji.
HS:Tak, tu masz
szczegół od nośnie misji, jutro o 7:00 masz spotkać się ze swoją
drużyną przed bramą wioski.
NU:Tak jest.
(odparł szczęśliwy)
Naruto po
opuszczeniu gabinetu udał się do Ichiraku Ramen uczcić to że
jutro w końcu wyurszy na swoją pierwszą poważną misje.
Następnego
dnia....
Naruto momentalnie
się obudził po zjedzniu szybkiego śniadania i załatwieniu
porannych czyności, udał się na wyznaczone przez Hokage miejsce,
tam już na niego czekali Mizumi oraz Sasuke.
SU:Cześć Naruto,
a ty co tutaj robisz tak wcześnie?
NU:Wyruszam na
misje.
MU:Ty jesteś tym
chłopakiem o który wspominał Hokage, że ma z nami wyruszyć?
NU:Na to wygląda.
MU:To świetnie,
przynajmniej nie musimy użerać się z tą całą Sakurą.
NU:A tak
właściwie, to gdzie jest sensei?
SU:Pewnie się
spóźni jak zwykle.
Po jakiś 1,5
godzinach do geninów dołączył siwowłosy Jonin, który połowę
twarzy miał zakrytę maską, a jedno oko zasłonięte opaską.
KH:Witajcie,
przepraszam za spóźnienie ale pomagałem staruszcze robić zakupy.
-Kłamiesz!
(krzyknęli jednocześnie Mizumi i Naruto)
KH:O Naruto, a to
jednak ty jesteś tym geniem, który ma zastąpić Sakurę.
NU:Tak.
KH:W takim razie w
drogę, im szybciej dotrzemy do Kiri-Gakure tym lepiej.
Cała czwórka
ruszyła w kierunku wioski Kiri-Gakure, do której dotarli następnego
dnia, przed wejściem drogę zablokowali im strażnicy.
-Czego chcecie?
KH:Przysyła nas
Hokage, by dostarczyć Mizukage ten zwój. (odpowiedział pokazując
zwój)
Po przeczytaniu
zwoju, strażnicy wpuścili przybyszów z Konohy do wioski i
zaprowadzili do gabinetu Mizukage, którym był fioletowowłosy
mężczyzna, ubrany w ciemno-niebieski płaszcz.
M:O shinobi z
Konohy, w czym mogę pomóc.
KH:Hokage przesyła
nas z tym zwojem.
M:Rozumiem,
później go przeczytam za pewne jesteście zmęczni po podróży,
jeśli chcecie to możecie przenocować w naszym hotelu.
KH:Jeśli to nie
problem.
M:W takim razie
nasz Jonin zaprowadzi was do hotelu.
Kiedy cała
czwórka szła do hotelu, nagle Naruto spostrzegł jakiegoś chłopca
(był w jego wieku, miał średnie brązowe włsoy, róźowe oczy
oraz ranę na poliku), siedział sam z dala od ludzi.
NU:Przepraszam co
to za chłopiec?
-Proszę się do
niego zbliżać.
MU:Dlaczego?
-Ponieważ to
demon w ludzkiej skórze, zabił sporo naszych mieszkańców.
KH:Naprawdę, nie
sądzę by dzieciak taki jak on był w stanie takie coś zrobić.
-Proszę nie
zwieść się jego wyglądowi słodkiego chłopca, w rzeczywistośći
jest potworem złym do szpiku kości, proszę o to wasz Hotel.
Komentarze
Prześlij komentarz